Dookoła Irlandii – część 2.

Irlandia bardzo często jest wybierana przez filmowców jako miejsce nagrań. W ostatnich latach wielką popularność zyskał serial z żelaznym siedziskiem w tle, czyli „Gra o tron”. Wiele scen było kręconych również w innych państwach, dla przykładu w Chorwacji, gdzie miejsca pokazane w filmie stanowią wielką atrakcję dla fanów serialu. Akurat Chorwacja to bardzo popularny kraj do wypoczynku, Irlandia to mniej oczywiste miejsce na urlop. Ale fanów ” Gry o tron” tutaj również nie brakuje. W zasadzie te punkty, gdzie były kręcone jakiekolwiek sceny są widocznie bardziej oblegane przez turystów a i ceny biletów wstępu poszybowały dosyć mocno w górę. Rekordem jest chyba ten oto zamek, gdzie autokary zatrzymywały się dosłownie co chwilę. Przyznam szczerze, że gdyby nie tłum kłębiący się w otoczeniu zamku, absolutnie nie zwróciłabym na niego uwagi, ot następne ruiny na naszej trasie. Nawet same ruiny można przegapić, tak są mało widoczne.

Kolejne popularne miejsce związane z serialem to aleja na północy Irlandii Północnej czyli The Dark Hedges. Droga, wzdłuż której  rosną ogromne drzewa stała się tak popularnym miejscem, że droga została zamknięta dla turystów, mogą po niej jeździć tylko mieszkańcy. Spacerować można do woli i póki co jest to darmowe 😉 Zajrzeliśmy tam w zasadzie niejako przy okazji, bo byliśmy w bliskiej okolicy a nie dlatego, że jesteśmy fanami tego serialu. Dotarliśmy tam wieczorem o zachodzie słońca i muszę przyznać, że faktycznie drzewa robią mroczne wrażenie. Tylko zdjęcia za nic w świecie nie chciały mi wyjść takie ładne i klimatyczne jak na internetach ;0

Oczywista sprawa że latem dzień jest znacznie dłuższy, tym bardziej w Irlandii. Te zdjęcia zrobiłam po dojechaniu na jedną z miejscówek gdzie zostaliśmy na noc. O północy! Trzeba przyznać, że w takich okolicznościach wieczorna gimnastyka to wręcz doświadczenie mistyczne. W dodatku wokół nie było żywego ducha. No dobra, pies mi towarzyszył. Ale chyba też mu się podobało bo zachowywał się wyjątkowo grzecznie, co jest bardzo nietypowe jak na niego 🙂

Odjeżdżając od tematu serialu wracamy to malowniczych miejsc, w które udało nam się odwiedzić, a było ich naprawdę sporo.

Niezwykle popularnym miejscem turystycznym na zachodnim wybrzeżu są Moherowe Klify, czyli ponad stumetrowa przepaść nad oceanem. Robiło się tam gorąco od samego patrzenia w dół. Nie będę się za bardzo rozpisywać, bo zdjęć i informacji o tym miejscu jest sporo. Na zdjęciu klify o zachodzie słońca oraz wieża widokowa zbudowana ponad 180 lat temu specjalnie dla turystów, ponieważ już wtedy było to popularne  miejsce wycieczek.

Niesamowicie szerokie plaże Irlandii ze złotym piaskiem

Muckros Head czyli ciekawe formacje skalne. Trafiliśmy tutaj zupełnym przypadkiem i było to idealne miejsce na spacer i popołudniową kawę.

Z kolei widokowy Bunglass Point wymagał od nas dosyć długiego podejścia asfaltową drogą ale było warto. Tylko ten ponad 30 stopniowy upał…

W Irlandii można spotkać dolmeny, czyli megalityczne konstrukcje wzniesione z ogromnych kamieni. Niektóre widzieliśmy a inne, które wymagały niemałych opłat odpuściliśmy. Na zdjęciu jeden taki sobie samotny dolmen spotkany przypadkiem na czyimś polu.

Tuż przed granicą z Irlandią Północną trafiliśmy na okrągły, kamienny fort, którego historia nie jest do końca znana, jak to bywa zresztą nierzadko w przypadku dawnych budowli. Znajduje się na wzniesieniu tak więc mamy i fajny widok w stronę morza.

Naszą irlandzką objazdówkę zakończyliśmy w porcie w Belfaście, skąd popłynęliśmy promem do Szkocji. Tutaj przeprawa była o wiele krótsza i mój błędnik na szczęście nie cierpiał zbytnio.

Muszę przyznać, że pogoda bardzo, ale to bardzo mnie zaskoczyła. Największe upały w trakcie naszej kilkumiesięcznej podróży po Europie miały miejsce właśnie w Irlandii. Zdaję sobie sprawę z tego, że mieliśmy pod tym względem niesamowitego fuksa, ponoć lato stulecia się trafiło. I to właśnie dzięki pogodzie można było w pełni docenić uroki wyspy. W ciągłym deszczu to absolutnie nie byłoby to samo.

Prawie zawsze w podróży omijamy duże miasta, tym razem było dokładnie tak samo. Dlatego też nie opisałam praktycznie żadnych miejskich atrakcji, bo odwiedziliśmy tylko kilka mniejszych miejscowości.

I na pożegnanie z Irlandią znowu kilka fotograficznych migawek

Dodaj komentarz