Cmentarze i nekropolie

Uwielbiam odwiedzać nietypowe i mniej oczywiste turystycznie miejsca. Forty, fortece, bunkry, opuszczone budynki, dawne opactwa, pozostałości zamków, rożne ruiny oraz oczywiście cmentarze. Dzisiaj będzie o cmentarzach właśnie, a o pozostałych miejscach innym razem. A nazbierało się ich całkiem sporo.

W zasadzie nie wiem co jest dziwniejsze, czy to, że naprawdę lubię odwiedzać nekropolie czy bardziej to, że szukając zdjęć do dzisiejszego wpisu znalazłam ich kilkaset. Kilkaset różnych ujęć cmentarzy. Przyznam szczerze, że sama się zdziwiłam, że mam ich aż tyle. Było mi ogromnie trudno wybrać kilka najfajniejszych, jeśli oczywiście można mówić o ‚fajności’ w przypadku takich zdjęć. Więc niech będzie najlepszych, aczkolwiek część jest sprzed dobrych paru lat, a co za tym idzie, jakość nie jest najlepsza. Chciałam również dopisać trochę o kaplicach czaszek czy ossuarium, w końcu to też bardzo pokrewna tematyka, ale doszłam do wniosku, że to już zdecydowanie za dużo jak na jeden raz. Takie miejsca jednak trzeba dawkować.

Cmentarze są wszędzie, w miastach i na wsi, żyjemy obok takich miejsc, a jednocześnie są one owiane niejako złą sławą. Zauważyłam, że to jest też dosyć specyficzny temat nawet do rozmów, a co dopiero do pisania na ten temat.  Ale ja lubię mniej oczywiste tematy.

O nekropoliach stosunkowo rzadko się mówi i pisze w kontekście turystycznym. No, chyba że na cmentarzu można znaleźć kogoś znanego, znajduje się tam wybitnie duża ilość szczątków albo wiąże się z takim miejscem jakaś historia. A dla mnie na każdym cmentarzu jest ogrom historii, niestety nie raz ludzkich tragedii. Zdecydowanie chętniej odwiedzam kolejny cmentarz w podróży niż kolejne muzeum. I to nie dlatego, że wizyta jest tam zazwyczaj o wiele krótsza. Cmentarze działają na mnie jakoś hipnotyzująco. Zazwyczaj w takich miejscach jest stosunkowo pusto i cicho, nawet jeśli jest to obok jakiegoś popularnego miejsca.

Póki co, największe wrażenie zrobiły na mnie dwie nekropolie: Symboliczny Cmentarz poświęcony ludziom gór, który znajduje się po słowackiej stronie Tatr oraz cmentarz na Rossie w Wilnie.

Pomimo tego, że pochodzę z Polski południowej i w górach byłam trochę oblatana, to na Symboliczny Cmentarz trafiłam przypadkiem w drodze na Popradzki Staw. Takich miejsc, poświęconych ludziom gór, można znaleźć w Tatrach kilka, ale akurat to osobiście uważam za najbardziej przejmujące. Ponad 300 pamiątkowych tablic, kilkadziesiąt kolorowych krzyży wykonanych z drewna, biała kaplica cmentarna, a to wszystko w otoczeniu drzew, głazów i z górującymi wyżej zboczami Osterwy. Obok niektórych tablic świeże kwiaty albo wieniec z wstęgami w kolorach flag, również biało-czerwonej. Tablice w kilku językach, wspominają ludzi z różnych nacji, ale wszystkich łączyła ta sama miłość do gór. I cisza tam była taka przeszywająca… Dosłownie kilka minut od wyjścia z cmentarza znajdujemy się już nad pięknym górskim jeziorem, obok schronisko, pełno ludzi, inny świat.

Kaplica, kolorowy krzyż a w tle tatrzańskie szczyty

Wspomnienie katastrofy lotniczej z czasów wojny. Tyle lat temu a wieniec z kwiatów ktoś niedawno dołożył

Za każdą tablicą kryje się niesamowita historia

Najmłodsi, kilkunastolatkowie, bracia

Ratownicy, TOPR-owcy – góry pochłonęły ogrom ludzkich istnień

Popradzki Staw, dosłownie kilka minut spaceru

Cmentarz na Rossie znajduje się niedaleko Ostrej Bramy w Wilnie, która stanowi chyba jeden z najbardziej znanych punktów tego miasta, blisko starówki, gdzie kieruje się prawie każdy turysta. Na starym mieście gwarno, głośno i tłoczno a na Rossie cichutko i żadnych turystów. Łatwo stracić rachubę czasu spacerując po wzgórzach w obrębie murów cmentarnych. Żałowałam, że zmierzch, pomimo że był to czerwcowy wieczór, nadszedł tak szybko. Niestety odwiedziłam to miejsce już jakiś czas temu, mam z tego miejsca dosłownie kilka zdjęć i większość bardzo kiepska. Ale odczucia jakie mi tam towarzyszyły pamiętam bardzo dobrze. Ogrom dramatycznej historii, jedna z ważniejszych nekropolii dla Polaków na świecie. To tam znajduje się serce marszałka Piłsudskiego pochowanego obok jego matki, a także szczątki wielu Polaków, również żołnierzy.

Cmentarze oczywiście niesamowicie różnią się od siebie w zależności od kraju i regionu. We Francji spotkałam się z dodatkowymi tabliczkami i zdjęciami na grobach. W Serbii z kolei zastanawiałam się, dlaczego na niektórych mogiłach wieszano bardzo kolorowe kosze z papierowymi kwiatami. A w Rumunii odwiedziłam wesoły cmentarz. Wesoły bo z niebieskimi, drewnianymi tablicami, które ozdabiano malunkami przedstawiającymi zmarłą osobę. Dodatkowo na tablicach znajdują się rymowanki, krótko charakteryzujące zmarłego lub opisujące sposób w jaki zginął, nierzadko w formie humorystycznej.

Wesoły cmentarz w Rumunii znajduje się w małej wiosce Sapanta koło granicy z Ukrainą

Kościół cmentarny też jest kolorowy. Niestety nie wiem, czy również w środku bo akurat trwał remont

Dodatkowe tablice na francuskich mogiłach

W trakcie podróży spotyka się bardzo wiele miejsc, poświęconych komuś, symbolicznych tabliczek, ławek, kopców. Za każdym razem niesamowite dla mnie jest, ile przeróżnych historii kryje się za takimi tablicami.

W Wielkiej Brytanii szczególnie popularne są ławki, kolorowe zwłaszcza w okresie świąt

Muszle, czyli oznaczenie szlaku prowadzącego do Santiago de Compostela, można spotkać w całej Europie

Wspominam o nim, nie dlatego, że to jeden z najbardziej znanych szlaków pielgrzymkowych ale dlatego, że również prowadzi do grobu. Tym razem do Św. Jakuba

Na gorczańskim szlaku i pamiątka katastrofy samolotowej sprzed lat

Wędrując po Warszawie czyli tragiczna spuścizna wojenna

Tablice zapełnione nazwiskami Polaków pomordowanymi w Katyniu. Ich ilość jest porażająca

Wygląda jak park. A to cmentarz na Łotwie

Absolutnie urzekające są dla mnie cmentarze w Wielkiej Brytanii. Najczęściej proste, kamienne nagrobki, często z celtyckimi krzyżami lub symbolami piszczeli. Prawie zawsze na cmentarzu znajduje się jakiś mały kościółek albo ruiny. Zresztą zobaczcie sami.

Szkocja nad jeziorem Loch Leven

Północna Szkocja, gdzieś w trasie. Nagrobki w ruinach kościoła

Cramond koło Edynburga. Dwa tysiące lat temu rzymski fort a aktualnie kościół i cmentarz

Gdzieś w Walii, cmentarz i ruiny kościoła o wschodzie słońca

Anglia i przykościelny cmentarz plus grządki, gdzie można znaleźć roślinki posadzone ku pamięci zmarłego

Nie wspomniałam jeszcze o jednej rzeczy związanej z cmentarzami. Mianowicie zazwyczaj ich okolice stanowią zazwyczaj rewelacyjną miejscówkę do parkowania, nierzadko również do zostania na noc. Niejednokrotnie zdarzało mi się spać w takich miejscach, zarówno razem z Toscanerem w kamperze jak i wcześniej, samej lub z kimś w moich wcześniejszych podróżach. Cisza i spokój gwarantowane. Polecam!

 

Dodaj komentarz